piątek, 21 kwietnia 2017

upolowałam pełzacza

proszę bardzo.

W powiększeniu (lol, niemal do wielkości naturalnej na moim monitorze :) :

Wiedziałam, że gdzieś tu się gnieżdżą, widywałam je kilka razy, zwykle są dużo szybsze niż migawka. Dziś był tylko trochę szybszy niż ustawienie ostrości. :P Ale ja jeszcze będę na niego polować. :)

Jest strasznie zimno. Kwiatki mi marzną na balkonie. Poszłam na ogród, ale wiele nie nawojowałam  w moim ciężkim stanie psychofizycznym :P - jestem na etapie nażreć się cukru i iść spać, dobrze, że ciasta świąteczne są. :)
Na ogrodzie też wszystko czeka na wiosnę. Taką niezimną i bez wiatru. O ciepłej nie śmiemy marzyć.
Sasanki to przynajmniej mają futerko.
Pierwiosnki nie mają.


A to tym razem mój barwinek. Fioletowe kwiatuszki ciekawe świata. :) Muszę zadbać o ten mój barwinek, zasadziłam trzy odmiany, zakwitła ta jedna aż dwoma kwiatkami.
Kompostu mu trochę przyrzucę, albo co? Ale to musi cieplej się zrobić.

Ogrodowa sąsiadka przyniosła mi ścięte tulipany, podziękowałam, wstawiłam do wody i - oczywiście - zapomniałam zabrać. Ale było mi już tak zimno i byłam taka głodna, że - przypomniawszy sobie w połowie drogi - nie wracałam. Zaszłam po drodze do rodziców, mówię - zła jestem, tulipany zostawiłam, zjem coś, ubiorę się cieplej i wracam. Na co mama zebrała się w trzy sekundy (zwykle pół godziny to za mało) i wyrwała na autobus (dobrze, że nie piechotą :P) - no już to widzę, pojedzie, za godzinę przyjedzie, a oplewi większy kawał niż ja, sirota, w dwie godziny. :P

Mam w planach urządzić ścieżkę środkiem zagonka malin  - to jest związane z konstrukcją słupków podtrzymujących, a z tym sama nie dam sobie rady, niestety. Mam jeszcze stare słupki do pomalowania - te w jesiennych malinach. Plewienia jeszcze z ćwierć powierzchni całkowitej hmmm.... Chcę też przesadzić tą białą porzeczkę na miejsce stałe,  a czerwonym porzeczkom porobić odkłady hm i może czarnej z jeden, chociaż młoda jest? Ale oprócz czasu (i dyspozycji) to wszystko wymaga CIEPŁA. :P

No i widzę, że tak naprawdę wściekam się przynajmniej na kilka rzeczy na raz. Pogoda, fizjologia, święta bez słowa od dzieciaka (słuchaj, synu - zrozumiesz ty kiedyś, że naprawdę jest dla mnie ważne, że się odzywasz? Zwłaszcza w tych ważnych dniach w kalendarzu?), rodzice, lodówka. :P Lodówka na szczęście chyba działa. :P A rodzice już twierdzą, że to nie z przeładowania, że "ona od początku taka była". Tia.
No i zasadniczy powód tego moralnego kaca  - Ty. :P A co. Se Myślisz. :)
Już z pół roku - o cokolwiek Cię proszę, słyszę nie i nie. Zamierzasz już tak zawsze? :P O co Ci chodzi, co? Nie Uważasz, że teraz Powinieneś jednak kilka razy na coś Się zgodzić? :P
Przecież nie proszę o nic dla siebie, tak?
Tak, wiem. Nie ufam Ci, jeśli boję się o tych, których kocham. :P OK, to _ja_ Ci nie ufam, czemu _im_ Dajesz po łbie?
Tak?

4 komentarze:

  1. Ja już zeżarłem świąteczne ciasta, ale jutro robię nowe: tartę czekoladową ze śliwkami, taki niby mazurek - nie zrobiłem na święta, bo zeszło mi się długo przy mazurku pomarańczowym, wskutek niedokładnego przepisu słynnej pani z TV (podane było: 6 dużych pomarańczy, 3 łyżeczki żelatyny; ja zużyłem tylko 4 pomarańcze, a i tak masy wyszło za dużo, a z 3 łyżeczkami żelatyny za nic nie chciała się ścinać, trzeba było dodać drugie tyle). Ale mam zapas czekolady...

    OdpowiedzUsuń
  2. :) mój patentowany mazurek (jeszcze jest)sporządza się na blacie z kruchego ciasta, na to warstwa kwaśnego dżemu, na to warstwa pokrojonych w kostkę bakalii wszelakich,na to polewa czekoladowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię taki mazurek z dżemem pomarańczowym najchętniej, a jak nie ma to morelowym albo brzoskwiniowym :)

      Pełzacz super. Spotykalam kiedys podczas spacerów z dziecięciem wózkowym pierwszym...

      Usuń
  3. No ja robię swoje dżemy :) a na mazurek najczęściej idzie mirabelkowy, w tym roku z domieszką agrestowo-truskawkowego.

    Pełzacza spotkać łatwo, trudniej zdobić dobre zdjęcie. :) Ale walczę. :)))

    OdpowiedzUsuń