piątek, 19 października 2018

odfafluśniam się :P

biedni sąsiedzi, nie mogą przeze mnie spać, tak kaszlę. Potencjał odfafluśniania w każdym razie wygląda na znaczny. :P Kaszel zrobił się wybitnie mokry, syropy ani prochy przeciwkaszlowe na suchy kaszel nie działają.
Boli mnie tylko to, co nadwyręża się z powodu odfafluśniania, tłumaczył mi to kiedyś laryngolog: słup powietrza podczas kaszlu idzie pod takim ciśnieniem, że może cały układ oddechowy łącznie z żebrami i przeponą nieźle nadwyrężyć. No to nadwyręża.
A poza tym naprawdę nic się, syneczku, nie dzieje. To jest męczące i ffffkurzające, a nie bolesne czy potencjalnie groźne.
I to też - za ciebie. Na sekundę nie jesteś sam.

Tak, domyślam się, że zaglądasz. :)
Tak, kocham cię. Nie zostawię.
Czy może baba zapomnieć o swoim dziecku, ta, co kocha syna swego? :)

czwartek, 18 października 2018

chyba wyląduję u lekarza....

jakoś zupełnie nie mogę się odfafluśnić. :P

dwa zdjęcia:
 
czyli w ogrodzie tit-tit i tit-tit.

Zaproszona na herbatkę do Państwa B., wyściskana przez młodszego (co ty tu robisz? wygonili mnie do domu, chory jestem...), zaopatrzona w miód chyba do wiosny przez Pana M., który nie chce grosza już za trzeci wielki słój, potem jeszcze napotkana przez G. z chłopakami - patrzę na lniane włoski małego, :) no tęęęęsknię... nie wiem, synek, byleś chociaż trochę podobny do jej chłopaków? :)

Jeszcze media, msza, jakieś sprawdzanie, spać.

środa, 17 października 2018

długi dzień

akcja worek (jutro tata znowu jedzie na chemię), jedna praca, druga praca, prace sprawdź, lekcje na jutro przygotuj - w akompaniamencie kaszlu i przy obolałym ostatnio migdałku, nie wiem, co mu jest, do tego babska strona osobowości znowu utrudnia życie.

Trza by jakoś do spowiedzi, ale kaszel, gardło, spuchnięte uszy, takie tam.
M. się chyba nie odezwie tak czy siak. Muszę jakoś sama - i wiem, poradzę sobie znowu na odwal, no tak ma być i tyle, czego ja więcej chcę.

Nie potrafię Cię zobaczyć w tej historii. Potrzebuję proroka. :P

wtorek, 16 października 2018

no to mam te 46

prawie, bo dokładnie to jakoś wieczorem. Czuję się starą, kaszlącą, zrzędliwą, zafafluśnioną babą, którą jestem. :P Gdyby nie chłopcy, naprawdę nie rozumiałabym, czemu i po co mnie tu Trzymasz aż tak długo. Czemu muszę to wszystko widzieć, o tym wszystkim wiedzieć, zbierać to na siebie, jeśli mogłabym żyć i umrzeć w słodkim przekonaniu, że wszystko jest cacy, przypadki zła odosobnione, a Bóg zawsze Reaguje na dobre modlitwy ludzi, bo ich Kocha.

Nie lepiej byłoby odejść 5 lat temu z lepszym obrazem Kościoła, w przekonaniu prostej, ewangelicznej skuteczności modlitw (czy może: prostej przekładalności ewangelii na życie), z poukładanym obraz(ki)em Ciebie i świata?

Myślę, że wielu ludzi mówi, że nie chciało dożyć takich czasów. Rozumiem ich. All we have to decide is what to do with the time that is given, tia.
 
No to ja naszywam odblaski. Mimo wszystko.

poniedziałek, 15 października 2018

skończyłam

jakiś szkolny papir zaległy jeszcze z sierpnia :P, obszyłam odblaskami kurtkę - i to były moje główne zajęcia dziś.

Próbuję pokonać kaszel, nie wiem, może alergiczny. Leje się gdzieś tam gardłem chyba z zatok, kaszlę, boli przepona i żebra. Innych objawów przeziębienia czy infekcji nie widzę.

Poza tym tylko starcie z tatą na temat kupna sucharków. Zjada ich nieprawdopodobne ilości, kilka dni temu kupiłam mu dwie paczki, dziś słyszę: dwie paczki sucharków mi kup. Sprawdź, dopiero kupowałam, na pewno jeszcze masz. Nie mam, zjadłem. Nie wolno jeść tyle tego na raz, nie kupię.
Usłyszałam, że jestem głupia.
Nie że coś, pewnie jestem. :P Ale i tak nie kupię. Jak znam życie, mama jutro z rana poleci i kupi mu i tak, co chce - niech wpindala te sucharki i po dwie paczki dziennie, tak? Tyle, że on w zasadzie 9/10 doby leży, nie spala tego, tyje, a potem nie chce jeść rzeczy o większej wartości odżywczej... rozmowa i tłumaczenie nie pomaga. Cóż, będę głupia idiotka do momentu aż trzeba będzie worek zmienić, czyli jakoś do środy rano. Jak dobrze pójdzie.

I że chłopcy dzwonią, że słyszę to samo pytanie: czemu tyle zła, w takich ilościach, czemu nie da się nijak temu zapobiec?
Nie wiem, synu. Pytam dokładnie o to samo, nikt nie potrafi mi wytłumaczyć. Potrzebuję proroka - takiego, który wyjaśnia życie, tłumaczy historię.
Ale nie znam żadnego proroka.
Kocham was. Naprawdę.